Gra o Emeryturę

Oszczędzaj i inwestuj, aby osiągnąć prywatną emeryturę

Niższe składki, czyli jeszcze niższa emerytura dla przedsiębiorców

Ministerstwo Rozwoju ogłosiło niedawno projekt zmian w prowadzeniu działalności gospodarczej o niewielkiej skali.

Najważniejszą zmianą ma być liczenie składek ZUS proporcjonalnie do przychodu przy przychodznie nieprzekraczającym 5000 zł miesięcznie. Analizuję, kto z przedsiębiorców na nich skorzysta, a kto nie, i jak się to przełoży na na przyszłe emerytury przy „samozatrudnieniu”.

Powrót po urlopie

Po miesiącu przerwy spowodowanej urlopem wracam do pisania artykułów na blogu. Świąteczny wyjazd do rodziny miał pierwszeństwo przed pracą. W tym czasie zajęty byłem podziwianiem tego, jak szybko Zosia się uczy. Ostatnio nauczyła się zadzierać nóżki i podpierać na brzuszku, a kilka razy udało jej sie zrobić przewrotkę z pleców na brzuszek albo na odwrót. Po skupieniu na tak poważnych sprawach aż nie chce się wracać do tematów prawno-politycznych. Jest jednak taki temat, który pojawił się w czasie mojego urlopu, a o którym koniecznie muszę wspomnieć.

Projekt nowych zasad działania mikrofirm

Najważniejszą zmianą od 2018 roku ma być liczenie składek ZUS proporcjonalnie do przychodu przy przychodzie nieprzekraczającym 2,5-krotności minimalnego wynagrodzenia (obecne jest to 5000 zł miesięcznie). Dotychczas przesiębiorcy muszą płacić składki w wysokości 1172,56 zł – w tym 812,61 składek na ubezpieczenia społeczne, 297,28 zł składki zdrowotnej i 62,67 zł funduszu pracy. Przez dwa lata można płacić około połowę tej kwoty, ale ten czas mija szybko – a potem trzeba już wyciągnąc z kieszeni dużo więcej.

Według propozycji składka zdrowotna ma pozostać na tym samym poziomie (przynajmniej na razie), a część dotyczącą ubezpieczeń społecznych ma się płacić w wysokości 16% za każde 200 zł przychodu. Nie znalazłem informacji o tym, czy fundusz pracy miałby się zmienić, więc zakładam, że podobnie jak przy „preferencyjnym ZUS-ie” (obowiązującym przez pierwsze dwa lata działalności) nie będzie się tej składki płacić:

skladki-mikrofirm-2018Gdyby trzeba było jednak płacić fundusz pracy, to do każdej z powyższych kwot należałoby dodać 62,67 zł.

Kolejnym powiązanym elementem ma być brak konieczności rejestracji działalności tych osób, których przychody nie przekraczają połowy minimalnego wynagrodzenia, czyli obecnie 1000 zł.

Rozliczenia mają być roczne, co oznacza, że limit uprawniający do skorzystania z nowych preferencji ma być liczony od średniego przychodu z całego roku. Dzięki temu, o ile dobrze rozumiem, osoby zarabiające większe kwoty sezonowo nie będą musiały „wpadać” w regularny wymiar ZUS, jeśli w skali roku ich przychód wyniesie nie więcej niż 60 tys. zł (12 * 5000).

Krok w dobrą stronę

Propozycję uważam za krok w dobrą stronę. Konieczność płacenia stałej kwoty składek „na dzień dobry”, niezależnie od zysków, sprawia, że mikrodziałalność gospodarcza w Polsce w ogóle się nie opłaca. Np. osoba zarabiająca na działalności 2000 zł miesięcznie niemal 60% dochodu musi oddać ZUS-owi. Zarobek w wysokości 1000 zł miesięcznie oznaczałby już dopłacanie do interesu. Dlatego osoby, które chciałyby dorobić niewielkie kwoty, funkcjonują w szarej strefie albo zamykają działalność po zakończeniu dwóch lat preferencyjnych składek.

Zasada płacenia niemal 1200 zł za przywilej prowadzenia działalności gospodarczej wydaje mi się pisana z punktu widzenia mieszkańca dużego miasta. Dla „miastowego” 1200 zł to być może nieduże pieniądze. Jednak na wsi i w małym mieście się zwykle nie przelewa i nawet 500 zł więcej co miesiąc byłoby już sporym zastrzykiem do domowego budżetu. Program “500+” przykładem.

Obecne zasady blokują przedsiębiorczość w mikroskali, sprawiają, że ludzie unikają ryzyka związanego z rozkręcaniem małego biznesu, i wolą tkwić w marazmie niskich wynagrodzeń albo liczyć na zapomogi od państwa w rodzaju „500+” niż wziąć sprawę w swoje ręce i trochę dorobić.

Nowe zasady mogą sprawić, że dużo ludzi wyjdzie z szarej strefy i skorzysta z nowych zasad chociażby po to, aby mieć legalne ubezpieczenie.

Dlaczego przychód?

Moją najpoważniejszą wątpliwość budzi przyjęcie za podstawę wymiaru składek przychodu, a nie dochodu. Ministerstwo argumentuje to tak

Zastosowanie przychodu jako wartości, od której zależna jest podstawa wymiaru, wynika z chęci objęcia rozwiązaniem także tych przedsiębiorców, którzy nie obliczają dochodu i rozliczają się w oparciu o ryczałt od przychodów ewidencjonowanych. Jednocześnie, wprowadzenie konieczności ustalania dochodu na potrzeby ubezpieczeń społecznych znacznie skomplikowałoby obliczenia oraz ewentualne kontrole. Przychód jest także wykorzystywany przy ustalaniu podstawy wymiaru dla ubezpieczonych zatrudnionych w oparciu o umowę o pracę.

Nie przekonuje mnie to tłumaczenie. Kto prowadzi działalność gospodarczą na ogólnych zasadach, ma obowiązek ewidencjonować przychody i koszty. Obliczenie dochodu jest konieczne dla ustalenia wysokości podatku. Jeśli jest to dla niego zbyt skomplikowane albo czasochłonne, to może się rozliczać ryczałtem od przychodu. Nie widzę tu również żadnej komplikacji przy kontroli – administracja skarbowa zweryfikuje zasadność kosztów jak w każdej innej sytuacji. Dla mnie sensowne byłoby takie rozwiązanie, w którym za podstawę wymiaru składek przyjmuje się dochód (jako zasadę) albo przychód (dla osób wybierających ryczałt mimo że jest to zwykle droższe niż zasady ogólne).

Dlaczego nie dochód?

Przyjęcie przychodu za podstawę wymiaru składek oznacza, że takie same składki będą płacić przedsiębiorcy, których koszty wynoszą 50% przychodu (ich marża to 100%), jak i ci, których koszty to 95% przychodu (ich marża to 5%). W efekcie nowe zasady:

  • będą całkowicie nieopłacalne dla osób działających na niskich marżach, np. w handlu. Przykładowo osoba handlująca warzywami może mieć koszty na poziomie 90% przychodu – 1000 zł przychodu oznacza dla niej 100 zł zarobku. 457 zł składek od 1000 zł przychodu to 4,5 raza więcej niż zysk. 5000 zł przychodu to 500 zł zarobku – składki na poziomie 1097 zł to wciąż dwa razy więcej niż zysk;
  • będą nieosiągalne dla osób sprzedających towary razem z usługą. Np. sprzedaż z niewielką, powiedzmy 10-procentową marżą urządzeń wartych 10 tys. zł z montażem za 1 tys. zł oznacza realny zarobek na poziomie ok. 2000 zł. Jednak z punktu widzenia nowych zasad przychód wyniesie 12 tys. zł i nie pozwoli skorzystać z preferencyjnych rozwiązań;
  • opłacać się będą osobom sprzedającym swoją pracę przy kosztach bliskich zeru, np. prawnikom, informatykom czy agentom ubezpieczeniowym, którzy tak jak pracownicy etatowi siedzą w biurze, ale wystawiają swojemu pracodawcy fakturę.

A co z emeryturami?

Jakoś nie natknąłem się na analizę, co się stanie z emeryturami osób na „mikrodziałalności”. O poziomie relacji dziennikarskich dobrze świadczy, jesli w ogóle ktoś zauważył różnicę między przychodem a dochodem. Zatem uzupełnijmy tę lukę i policzmy, co trzeba.

Składki na ubezpieczenia społeczne przy działalności gospodarczej składają się z czterech części:

  • 19,52% na ubezpieczenie emerytalne (61,44% tychże składek)
  • 8% na ubezpieczenie rentowe (25,18% całości)
  • 2,45% na ubezpieczenie chorobowe (7,71% całości)
  • 1,80% na ubezpieczenie wypadkowe (5,67% całości)

Zatem przy przychodzie w wysokości 1000 zł zapłacimy w ramach 160 zł składek na ubezpieczenie społeczne:

  • 98,30 zł na ubezpieczenie emerytalne (61,44% * 160 zł)
  • 40,29 zł na ubezpieczenie rentowe (25,18% * 160 zł)
  • 12,34 zł na ubezpieczenie chorobowe (7,71% * 160 zł)
  • 9,07 zł na ubezpieczenie wypadkowe (5,67% * 160 zł)

Obecnie przedsięborca nie korzystający z żadnych preferencji odkłada 499,28 zł składek emerytalnych miesięcznie. Jak łatwo porównać, 1000 zł przychodu oznacza pięć razy mniejsze składki, a w konsekwencji pięciokrotnie mniejszą emeryturę:

  • przejście na emeryturę w wieku 65 lat po 40 latach wpłacania składek w wysokości 499,28 zł miesięcznie oznacza emeryturę 1109 zł brutto (942 zł netto)
  • przejście na emeryturę w wieku 67 lat po 40 latach wpłacania składek w wysokości 98,30 zł miesięcznie oznaczałoby emeryturę 218 zł brutto (199 zł netto)!

Dopiero przy 4600 zł przychodu składki emerytalne pozwoliłyby na osiągnięcie progu emerytury minimalnej (1000 zł brutto). Zatem zdecydowana większość osób korzystających z nowej preferencji dla mikrofirm mogłaby liczyć jedynie na emeryturę minimalną (przy spełnieniu warunków “stażu pracy” – obecnie 25 lat dla mężczyzn i 20 dla kobiet, w tym maksymalnie 1/3 „lat nieskładkowych”).

Toż to emerytalny raj podatkowy!

 Niedawno przeprowadziłem eksperyment myślowy, w którym pokazywałem dwa raje podatekowe funkcjonujące w polskim systemie emerytalnym. Chętnych zapraszam do lektury artykułu „Emerytura w dwóch rajach podatkowych do wyboru. Oba dostępne w Polsce”. Przypomnę w skrócie:

  • W związku z podniesiem emerytury minimalnej w ZUS i KRUS warto zauważyć, że w stosunku do zgromadzonych składek emerytura minimalna jest bardzo wysoka, znacząco wyższa, niż emerytury ludzi wpłacających składki przez całe życie.
  • W Polsce funkcjonują dwa emerytalne raje podatkowe. Pierwszy to KRUS, w którym wysokość świadczenia w stosunku do wpłaconych składek jest mniej więcej trzy razy wyższa niż w ZUS-ie.
  • Drugi raj podatkowy to emerytury minimalne w ZUS. Aby „dosłużyć się” minimalnej emerytury, wystarczy odprowadzać składki emerytalne od około połowy minimalnego wynagrodzenia.

Nowe zasady dla „mikrofirm” wpisują się w logikę drugiego z wyżej wymienionych rajów podatkowych. Policzmy to raz jeszcze przy założeniu, że odkładamy składki przez 40 lat i przechodzimy na emeryturę w wieku 65 lat:

  • przy „standardowym ZUS-ie” gromadzimy 239 654 zł składek i dostajemy za to 1109 zł brutto
  • przy preferencyjnym ZUS-ie liczonym od 1000 zł przychodu gromadzimy 47 184 zł składek i dostajemy za to 1000 zł brutto. (Uwaga: 1000 zł to obecnie połowa minimalnego wynagrodzenia. 40 lat składek od połowy minimalnego wynagrodzenia przekłada się na 20 lat stazu pracy do emerytury minimalnej. Kobietom wystarczy to już do osiągnięcia emerytury minimalnej. Mężczyźni potrzebują jeszcze pięciu lat stażu. W zgodzie z przytoczonym przykładem zakładam, że dodatkowe pięć lat nieskładkowych uzyskają np. dzięki studiom wyższym).

Czy ktoś przy zdrowych zmysłach miałby ochotę płacić pięć razy więcej składek przez całe życie po to, aby dostać 10% więcej emerytury?

Kto za to zapłaci?

Gdy rząd ostatnio podwyższał emerytury minimalne, było dla mnie jasne, że zapłacą za to nasze dzieci z przyszłych podatków. W przypadku niższych składek dla przedsiębiorców nie jestem taki pewny. Może stać się tak, że wyciągnięcie kilkudziesięciu tysięcy ludzi z szarej strefy sprawi, że zwiększone wpływy podatkowe wystarczą na pokrycie dodatkowych kosztów. Ogólnie sądzę, że korzyści raczej przewyższają koszty.

Jednocześnie musimy mieć świadomość, z czym będzie się wiązać obniżenie składek. Skoro „mini-przedsiębiorcy” i tak nie mają szans na więcej niż emerytura minimalna, to będą podlegać pokusie ukrywania części przychodów i wykazywania jedynie takiego minimum działalności, aby opłacić co miesiąc minimalne składki, mieć za to ubezpieczenie zdrowotne i zbierać staż do emerytury minimalnej.

Złote myśli

  • Ministerstwo Rozwoju propnuje nowe zasady liczenia składek ZUS dla małych przedsiębiorców. Od 2018 składki za ubezpieczenia społeczne (emerytalne, rentowe, chorobowe i wypadkowe) miałyby być liczone proporcjonalnie do przychodu i wynosić 16 zł za każde 200 zł – zamiast jednakowej sumy przekraczającej 800 zł niezależnie od przychodu czy zysku.
  • Obecne zasady blokują przedsiębiorczość w mikroskali, sprawiają, że ludzie unikają ryzyka związanego z rozkręcaniem małego biznesu i wolą tkwić w marazmie niskich wynagrodzeń albo liczyć na zapomogi od państwa niż wziąć sprawę w swoje ręce i trochę dorobić. Nowe zasady mogą sprawić, że dużo ludzi wyjdzie z szarej strefy i skorzysta z nowych zasad chociażby po to, aby mieć legalne ubezpieczenie.
  • Poważną wadą propozycji jest oparcie proporcjonalnych składek na przychodzie zamiast dochodzie. W efekcie nowe zasady będą nieopłacalne dla osób działających na niskich marżach, np. w handlu, a także dla osób sprzedających towary razem z usługą. Opłacać się będą jedynie osobom sprzedającym swoją pracę przy kosztach bliskich zeru, np. prawnikom, informatykom czy agentom ubezpieczeniowym, którzy wystawiają swojemu pracodawcy fakturę.
  • Dopiero przy 4600 zł przychodu składki emerytalne pozwoliłyby na osiągnięcie progu emerytury minimalnej (1000 zł brutto). Zatem zdecydowana większość osób korzystających z nowej preferencji dla mikrofirm mogłaby liczyć jedynie na emeryturę minimalną
  • Aby osiągnąć emeryturę minimalną, należy uzbierać 25 lat stażu (mężczyźni) albo 20 lat (kobiety), przy czym staż ten liczy się w proporcji do minimalnego wynagrodzenia. Zatem kobiety musiałyby odprowadzać składki od kwoty 2000 zł przez 20 lat albo od kwoty 1000 zł przez 40 lat. Mężczyźni musieliby uzyskać dodatkowe 5 lat stażu, np. tytułem odbycia studiów wyższych.
  • Skoro „mini-przedsiębiorcy” i tak nie mają szans na więcej niż emerytura minimalna, to będą podlegać pokusie ukrywania części przychodów i wykazywania jedynie takiego minimum działalności, aby opłacić co miesiąc minimalne składki, mieć za to ubezpieczenie zdrowotne i zbierać staż do emerytury minimalnej.

Łatwiej i szybciej buduj prywatną emeryturę

Zapisując się na newsletter otrzymasz 10 darmowych kalkulatorów i jako pierwszy dostaniesz informacje o najnowszych artykułach. Korzystaj z podpowiedzi sprawdzonych rozwiązań, dzięki którym podejmiesz decyzję i zaczniesz budować prywatną emeryturę. Wpisz swoje imię i adres e-mail, a potem kliknij na poniższy przycisk:

Przeczytaj także:

Podziel się tym artykułem ze znajomymi! W tym celu kliknij w ikonkę po lewej stronie. Jeśli artykuł był dla Ciebie wartościowy, to bardzo proszę, abyś zostawił komentarz. A jeśli chcesz łatwiej oszczędzać czas i pieniądze, zajrzyj na stronę "Polecam".

2 Komentarze

  1. Cześć , przeczytałem powyższy tekst jednak chyba nie odpowiada on rzeczywistości w kontekście zmian w tekście do którego ów tekst się odwołuje,czyli o emeryturze minimalnej z zus. Pozdrawiam

    • Witam, rzeczywiście zapomniałem poprawić ostatnie zdanie w cytacie (właśnie to zrobiłem), ale wyliczenie w tym wpisie moim zdaniem pozostaje aktualne.

      1000 zł to obecnie połowa minimalnego wynagrodzenia (2000 zł). 40 lat składek od połowy minimalnego wynagrodzenia przekłada się na 20 lat stażu pracy do emerytury minimalnej. Kobietom wystarczy to już do osiągnięcia emerytury minimalnej. Mężczyźni potrzebują jeszcze pięciu lat stażu. W zgodzie z przytoczonym przykładem zakładam, że dodatkowe pięć lat nieskładkowych uzyskają np. dzięki studiom wyższym.

      Dodałem to wyjaśnienie do tekstu dla jasności.

      Dziękuję za czas poświęcony na komentarz! Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie będzie opublikowany.