Ledwie skończyłem artykuł „ZUS czy OFE”, a politycy zafundowali nam pomysł na emerytalne trzęsienie ziemi. W poniedziałek rano wicepremier Morawiecki przedstawił założenia reformy, która może wywrócić do góry nogami cały system prywatnych oszczędności emerytalnych w Polsce. Przejrzałem proponowane reguły i jestem zaniepokojony, ale nie widzę jeszcze powodu, aby uciekać w panice i chować pieniądze w materacu. O co chodzi i co to wszystko oznacza dla naszych portfeli?

Ten artykuł jest częścią cyklu artykułów o polskim systemie emerytalnym:

  1. “Chcesz mieć dobrą emeryturę? Zadbaj o nią sam”: o tym, że oszczędzanie na prywatną emeryturę jest koniecznością i warunkiem prowadzenia aktywnego życia po rezygnacji z pracy.
  2. “Kobieta, mężczyzna i wysokość emerytury”: jak dokładnie jest liczona emerytura w „nowym” systemie emerytalnym i jakie ma to konsekwencje dla wysokości emerytur kobiet i mężczyzn.
  3. “Umowa o dzieło i inne choroby”: jak na wysokość emerytury wpływają okresy nieopłacania pełnych składek: bezrobocie, choroba, umowa o dzieło.
  4. “ZUS czy OFE 2016”: jak wybrać w 2016 roku.
  5. “Demontaż OFE. Czy IKE i IKZE będą następne?”: O planach kolejnego „rozbioru OFE”, ogłoszonych w lipcu 2016 r.
  6. “Obniżenie wieku emerytalnego. Czy jest co świętować?”: czy niższa emerytura i większy deficyt budżetu są warte tego, żeby wcześniej zrezygnować z pracy?
  7. “Emerytura w dwóch rajach podatkowych do wyboru. Oba dostępne w Polsce”. Liczymy, jak wykorzystać reguły emerytalne na naszą korzyść i uzyskać jak najwyższą emeryturę przy jak najniższych wpłatach składek. W tym celu wybieramy jeden z dwóch dostępnych w Polsce emerytalnych rajów podatkowych
  8. Czy opłaca się pracować „na działalność” – jak to wpływa na emeryturę?
  9. Policz swoją emeryturę z ZUS

O co biega?

Pełną prezentację można przeczytać tutaj. Jesteśmy na blogu o oszczędzaniu i inwestowaniu na emeryturę, więc najważniejszy dla nas będzie ten slajd:

demontazOFE(kliknij, aby powiększyć)

Najpierw dobre pomysły

W ogłoszonych założeniach widzę kilka sensownych rzeczy.

Pierwszą z nich jest obniżenie podatku od dochodów kapitałowych do 10% w przypadku inwestycji trzymanych ponad rok. Od wielu lat mówi się, że w Polsce brakuje oszczędności długoterminowych. Ba, jak pisałem w innym artykule, połowa Polaków w ogóle nie ma oszczędności. Każda inicjatywa, która zachęci do budowania oszczędności, jest warta uwagi.

Drugim bardzo dobrym pomysłem jest wprowadzenie polskich funduszy nieruchomości, odpowiedników REIT-ów (Real Estate Investment Trust), które od lat z powodzeniem działają w wielu krajach świata. Idea jest taka, że fundusz nieruchomości nie zapłaci podatku od osób prawnych, jeśli tylko wypłaci 80% zysku w formie dywidend. Dzięki temu zysk dla akcjonariuszy będzie opodatkowany tylko raz – w momencie otrzymania dywidendy. To duża korzyść w porównaniu do „zwykłej” spółki akcyjnej, której zysk jest opodatkowany dwa razy: najpierw spółka płaci CIT, a potem właściciel jeszcze raz płaci 19% od dywidendy. Kolejną korzyścią dla inwestora jest niski próg wejścia. Zakup nieruchomości na wynajem wymaga wyłożenia bardzo dużych pieniędzy. Nawet dla osób dużo zarabiających problemem może być zgromadzenie takich środków. Tymczasem zamiast ciułać przez lata albo brać wielki kredyt bankowy, można po prostu zainwestować dużo mniejsze sumy w firmę, która zarabia na wynajmie, i uzyskiwać dywidendy proporcjonalnie do swojego udziału.

Trzeci dobry pomysł to obligacje infrastrukturalne, z których odsetki miałyby być zwolnione z podatku Belki. Takie rozwiązanie również z powodzeniem funkcjonuje na świecie, np. w Stanach Zjednoczonych jest wykorzystywane do emisji niektórych obligacji komunalnych. Budowa infrastruktury jest niezwykle kapitałochłonna i rezygnacja z podatku mogłaby stanowić zachętę do finansowania właśnie takich inwestycji.

A teraz emerytura – kluczowe założenia

Nie będę wnikał we wszystkie elementy przedstawionego programu, ponieważ są one bardzo ogólnikowe i trudno je oceniać bez znajomości szczegółów propozycji. W zamian skupię się na trzech kluczowych elementach:

  • 75% środków (akcji) ma być przeniesionych do IKE, a OFE mają być przekształcone w „zwykłe” fundusze inwestycyjne (TFI) działające na podstawie innej ustawy. „Rodzaj nowej umowy społecznej – IKE następcą OFE”;
  • konieczność modyfikacji IKE poprzez obowiązek wykupu za co najmniej 75% środków w IKE emerytury okresowej lub dożywotniej z możliwością 25% wypłaty jednorazowej”;
  • 25% środków z OFE ma być „przeniesionych do Funduszu Reformy Demograficznej”.

Do tego wicepremier Morawiecki deklaruje wprowadzenie dobrowolnych pracowniczych planów emerytalnych (finansowanych częściowo przez pracownika, a częściowo przez pracodawcę, zarządzanych początkowo przez państwową jednostkę z opcją zmiany na inny podmiot po 2 latach) oraz „uproszczone IKE i IKZE” (cokolwiek to znaczy).

Akcje z OFE do IKE

Jeśli faktycznie 75% środków z OFE trafi na moje prywatne konto emerytalne, to będzie to zmiana sensowna o tyle, że środki te nie trafią do ZUS-u w ramach „suwaka”. Jak pisałem ostatnio, to właśnie „suwak” sprawia, że inwestowanie w OFE ma mały sens. Nawet jeśli nie będę mógł decydować, w co będą inwestowane środki w ramach takiego funduszu – to przynajmniej będę miał jakieś realne pieniądze poza ZUS-em, gdzie znajdują się jedynie obietnice przyszłych wypłat.

Natomiast nie bardzo rozumiem, jak jednostki OFE miałyby znaleźć się na IKE. Przecież IKE to tylko ramy prawne, a w ramach IKE działają nie tylko fundusze inwestycyjne, ale także lokaty bankowe, rachunki maklerskie, fundusze ubezpieczeniowe. Jak wpasować OFE do rachunku u brokera? Mam nadzieję, że ktoś nam to powie. No, chyba że autor przejęzyczył się mówiąc o przeniesieniu akcji na IKE. Może chodzi po prostu o jakąś nową konstrukcję podobną do IKE. Czekamy na szczegóły.

25% idzie się bujać?

Nie do końca jasne jest dla mnie “przekazanie” 25% aktywów OFE do Funduszu Rezerwy Demograficznej. Gdyby chodziło tylko o fizyczne przekazanie gotówki, połączone z zapisaniem wartości zabranych środków na indywidualnych subkontach w ZUS, to taka operacja miałaby sens dzięki zachowaniu wartości kapitału emerytalnego. A przynajmniej nie różniłaby się od „przekazania” obligacji skarbowych do ZUS dwa lata temu. Jednak nie znalazłem nigdzie ani słowa o zaksięgowaniu tych środków w ZUS.

Jeśli miałoby chodzić o umorzenie jednostek w OFE bez żadnej rekompensaty, to byłaby to jawna grabież, wywłaszczenie bez odszkodowania i pozbawienie jednym ruchem części mojej przyszłej emerytury. Mam dziś w OFE kilkanaście tysięcy zł. Te środki miały być przeznaczone na mój kapitał emerytalny. 5 lat temu zabrano część moich składek z powrotem do ZUS, ale stworzono przy tym „subkonto” w ZUS, aby nie naruszać praw nabytych. Dwa lata temu zabrano połowę środków z mojego rachunku OFE, ale wartość umorzonych obligacji skarbowych zapisano na subkoncie w ZUS, aby odłożone przeze mnie kwoty nadal były przeznaczone na moją emeryturę. Z jakiej racji środki z mojego OFE miałyby teraz być przeznaczone na inne cele niż mój kapitał emerytalny? I dlaczego osoby, które dwa lata temu wybrały OFE i dopłacały tam kolejne składki (tak jak ja), miałyby tracić więcej niż osoby, które wybrały wówczas ZUS?

Zmiana zasad IKE i IKZE?

Wicepremier proponuje uproszczenie i odbiurokratyzowanie IKE i IKZE. Nie wiem, o co dokładnie chodzi, a szczegółów póki co brak. Nie widzę w nich zbyt skomplikowanej konstrukcji, biurokracji też nie widziałem. No ale niech tam, jeśli może być prościej, to niech będzie. Prostoty nigdy za wiele.

Natomiast proponowane zmiany charakteru już funkcjonujących IKE i IKZE bardzo mi się nie podobają. Zakaz jednorazowej wypłaty z IKE byłby bardzo istotną zmianą. Osobiście nie mam ochoty wykupywać żadnej renty. Rozumiem, że dla niektórych osób może to być dobre rozwiązanie. Ale ja nie chcę przejadać oszczędności. Wolę wypłacić całą kasę i kupić mieszkanie na wynajem, które przyniesie mi stały dochód i które ktoś po mnie odziedziczy. Obowiązek wykupienia renty miałby sens w przypadku tych środków, które przeszły z OFE – skoro są one publiczne, a nie moje, to państwo może decydować, jak chce, co z nimi zrobić. Ale taki sam obowiązek w przypadku prywatnych środków? Co z oszczędnościami wpłacanymi do tej pory? Też mają podlegać ograniczeniom wypłaty? Jeśli tak będzie, to dla mnie IKE straci swój sens. Zamieni się po prostu w kolejne OFE, tyle że pod inną nazwą. Dziękuję, nie po to otwierałem prywatne rachunki emerytalne, żeby po 60-tce wkładać zaoszczędzone tam pieniądze do kolejnej instytucji, której działania reguluje albo kontroluje państwo. Tak zmodyfikowane IKE mijałoby się z moimi celami i potrzebami. Znowu mam nadzieję, że komuś, kto pisał to w pośpiechu, omsknął się palec na klawiaturze i ograniczenie wypłat dotyczyłoby jedynie tych środków, które wcześniej były w OFE.

Kolejne poważne wątpliwości budziłoby zmieszanie publicznego charakteru OFE z prywatnym charakterem IKE.  Jaki będzie właściwie charakter IKE po takiej zmianie? Czy będą to wciąż środki prywatne? Częściowo prywatne, a częściowo publiczne? Publiczne? Czy państwo będzie mogło za parę lat zabrać również te środki, które obywatele zgromadzili we własnym zakresie? Zdrowy rozsądek mówi mi, że nie, ale ten sam zdrowy rozsądek podpowiadał mi do niedawna, że mam w OFE jakieś “realne pieniądze” odłożone na emeryturę.

Projekt nie mówi zbyt wiele o IKZE, ale IKZE też jest wymienione jako kandydat do „uproszczenia”. W kontekście pozostałych zmian strach się bać, na czym to uproszczenie miałoby polegać.

Niekonsekwencja

Likwidacja OFE jest argumentowana w ten sposób, że OFE się nie sprawdzają, a jako ilustracja służy wykres transferów z ZUS do OFE i na odwrót. Nie bardzo widzę, co ma piernik do wiatraka.

Jeśli OFE się nie sprawdzają, to po co przesuwać je do kolejnego funduszu, tyle że pod inną nazwą? Jeśli OFE się nie sprawdzają, na przykład dlatego, że tracą pieniądze w bessie, to konsekwentne byłoby całkowite zlikwidowanie OFE i przesunięcie wszystkich środków z OFE do ZUS-u.

Jeśli natomiast inwestycje w akcje, zarządzane przez fundusze inwestycyjne, są godne rozważenia i utrzymywania w nich dodatkowych środków na emeryturę, to po co tworzyć nowe byty i powiększać komplikację systemu emerytalnego? Mamy już takie fundusze inwestycyjne, nazywają się OFE. Ten sam efekt można by osiągnąć likwidując „suwak” i zmieniając sposób wypłaty środków z OFE (choćby z obowiązkiem wykupienia renty, o którym wspominał wicepremier). Czy ktoś jest w stanie mi wytłumaczyć, w czym emerytura pochodząca z funduszy akcyjnych na zmodyfikowanym IKE, zarządzanym przez byłe PTE przekształcone w TFI, różni się od emerytury z funduszy akcyjnych zgromadzonych w ramach OFE, zarządzanych przez PTE?

ZUS czy OFE raz jeszcze

Gdyby nie to, że w rządzie zasiadają poważni ludzie, można by pomyśleć, że specjalnie ogłosili pomysł (bo jeszcze nie plan) na demontaż OFE akurat w tej chwili. Że liczą na to, że po takich wieściach obywatele przeniosą swoje składki z OFE do ZUS-u, korzystając z „okienka transferowego”. A potem rządzący obwieszczą, że przecież i tak obywatele porzucili OFE, więc tym bardziej trzeba je zlikwidować.

Ale nie ma co spekulować. W szczególności jeśli ktoś jeszcze wczoraj chciał pozostać w OFE, to nie widzę powodu, aby szybko uciekał i przenosił się do ZUS-u. Emocje są złym doradcą. Skoro okoliczności się zmieniły, to trzeba je na spokojnie rozważyć. Mamy na to jeszcze trochę czasu.

Z tego co nam mówią, jednostki z OFE po zmianach wciąż pozostaną jednostkami funduszy akcyjnych – tyle że będą gdzie indziej zapisane i będzie ich o ¼ mniej. Co więcej, wicepremier Morawiecki proponuje nam brak „suwaka” w ramach nowego rozwiązania. W zamian proponuje 25% jednorazowej wypłaty w gotówce i obowiązkowy wykup renty kapitałowej za 75% kapitału. To korzystna zmiana w porównaniu z OFE, gdzie wszystkie pieniądze miały znikać w kasie ZUS-u. W „nowym OFE” środki mają być ponownie wypłacane poza ZUS-em. Po przeniesieniu do nowej konstrukcji mielibyśmy 25% wypłaty w gotówce i trochę więcej emerytury ze środków, które jeszcze wczoraj miały w całości przepaść w ZUS-ie.

Skoro odpada „suwak”, który psuł ideę OFE, to czy warto zaufać nowemu rozwiązaniu z „nowym OFE”? Mam z tym poważny problem. Tym razem nie chodzi o jakiekolwiek konkretne rozwiązania (choć te nieliczne, które poznaliśmy, brzmią lepiej niż w OFE). Chodzi o problem zaufania. Po pierwsze, w OFE też mi obiecywano wypłatę prywatnej emerytury kapitałowej. I co? I środki z OFE wędrują sobie to tu, to tam, raz mają być wypłacane tak, raz siak, a czasem ich część znika w wyniku „przeniesienia” czy innego eufemizmu. Po drugie, okrojenie moich środków o ¼ „na dzień dobry” niszczy moje zaufanie do nowego rozwiązania. Wygląda na to, że osobom odkładającym w OFE czy też „nowym OFE” można w dowolnym momencie zabrać pieniądze – a szczególnie prawdopodobne jest to wtedy, kiedy akcje akurat tracą na wartości i są w środku bessy. Tymczasem osoby przesyłające wszystkie swoje składki do ZUS mogą spać spokojnie i niczego nie tracą. Z takiej perspektywy ZUS wygląda bezpieczniej.

Nie wierzę już w żadne obietnice co do kształtu mojej przyszłej emerytury organizowanej przez państwo. Plan jest bardzo przejrzysty: cokolwiek bym odłożył w takim czy innym publicznym funduszu emerytalnym, będzie kusić takich czy innych rządzących. Moje pieniądze (w sumie nie całkiem moje) będą potrzebne na sfinansowanie „500 plus”, „500 minus” czy innego programu wyborczego, i prędzej czy później znowu znikną albo powędrują do jakiejś „rezerwy” czy „funduszu”. Czy jest szansa, że nowe rozwiązanie przetrwa do mojej emerytury? Jakaś szansa istnieje, ale przypomina to bardziej loterię niż racjonalne planowanie. W oszczędzaniu na emeryturę nie powinniśmy uprawiać hazardu (dla jasności, hazardem nazywam tu nie transakcje na giełdzie, ale ryzyko niepewności co do prawa).

ZUS kontra „nowe OFE” – podsumowanie

Skoro obecne OFE ma mieć następcę, to wypada porównać z ZUS-em następcę – a przynajmniej to, co o nim wiemy.

O ile można to określić na podstawie skąpych zapowiedzi, za „nowym OFE” przemawiają:

  • możliwość jednorazowej wypłaty 25% środków zaraz po przejściu na emeryturę. Jednak nie ma gwarancji, że za kilka lat znowu się to nie zmieni;
  • to, że mają tam być realne pieniądze nie wracające do ZUS-u (w przeciwieństwie do wirtualnych obietnic ZUS, które mają być sfinansowane z przyszłych podatków i zależą od wypłacalności państwa za wiele lat). Jednak nie ma gwarancji, że za kilka lat znowu się to nie zmieni;
  • potencjał wzrostu wartości dzięki inwestycji w konkretne, dobrze rokujące spółki, które mogą sobie radzić lepiej niż średnio cała gospodarka (w przeciwieństwie do waloryzacji składek w ZUS w oparciu o wartość PKB, która pochodzi z uśrednienia wyników lepszych i gorszych firm) – korzystny dla osób skłonnych podjąć ryzyko i liczących na większe zyski w długim terminie.

Za ZUS przemawia:

  • to, że na emeryturę pracuje cała składka (większość OFE zabiera „na dzień dobry” 1,75% każdej składki);
  • procent składany od całości środków – wszystkie składki zwaloryzowane w poprzednich latach są ponownie waloryzowane co roku (w OFE procent składany dotyczy części środków inwestowanych w spółki dywidendowe, a oszczędności pomniejszane są o 0,54% rocznie tytułem opłaty za zarządzanie);
  • mniejsza zmienność niż w OFE dzięki oparciu waloryzacji składek na uśrednionym wzroście PKB z 5 lat – korzystna dla osób o niskiej tolerancji ryzyka;
  • to, że waloryzacja składek nie może być ujemna – zabezpieczenie przed stratami kapitału dla osób nie tolerujących ryzyka (OFE mogą sporo tracić w okresie bessy);
  • to, że środki w OFE są publiczne i państwo może nimi swobodnie decydować. W związku z tym istnieje ryzyko kolejnej zmiany reguł wypłat w „nowym OFE” – tak naprawdę nie wiemy, jak i kiedy środki będą z niego wypłacane. Istnieje także ryzyko kolejnego okrojenia środków w “nowym OFE”. Pieniądze w OFE są zbyt kuszące dla polityków, którzy muszą z czegoś finansować deficyt budżetu i swoje programy wyborcze.

W skrócie: za “nowym OFE” przemawiają obiecanki-cacanki, że dostaniemy z niego jakieś “realne pieniądze”. Tyle że pieniądze te mają póki co charakter publiczny i nie mamy żadnego wpływu na to, co się z nimi tak naprawdę stanie za 10, 20, 30 lat. Wybór OFE (i pośrednio jego następcy) opierałby się na wierze, że państwo rzeczywiście pozwoli wypłacić jednorazowo 25% środków, pieniądze z OFE rzeczywiście będą wypłacane klientom, a nie wpłacane do ZUS-u, i jeszcze po drodze nikt ich znowu nie “przeniesie” w inne miejsce. Być może faktycznie tak się stanie. Ale jakoś nie mam pewności i dlatego skłaniam się do wyboru ZUS. Ostateczną decyzję podejmę za jakieś 2-3 tygodnie, gdy będziemy już może znali więcej szczegółów propozycji rządu.

Jak wyglądałaby konsekwentna „reforma” OFE

Mam propozycję do rządzących: zlikwidujcie OFE w całości i przestańcie udawać, że w Polsce istnieje jakiś „II filar” emerytalny. Zabierzcie wszystkie środki emerytalne, jakie są do zabrania, ale zróbcie to raz a dobrze. Przynajmniej nie będziemy płacić za utrzymanie rozmaitych funduszy, instytucji i ludzi zarządzających nowymi rozwiązaniami, nie trzeba będzie rozbudowywać systemów informatycznych i zatrudniać kolejnych urzędników do ewidencjonowania tego wszystkiego. Po prostu niech już wszystkie składki emerytalne wpadną do ZUS-u i tam zostaną. Przestańmy okłamywać ludzi, że mają jakieś oszczędności emerytalne w ZUS-ie, OFE, OFI, IPK, PPK czy innym przejściowym bycie.

Przez prawie 20 lat wmawiano ludziom, że mają oszczędności emerytalne w OFE. Jednak doświadczenie nauczyło nas, że mają tylko jakieś przejściowe, efemeryczne fundusze, które prędzej czy później ktoś zabierze. Zmiana nazwy i transfer środków w inne miejsce nic tu nie zmienią. W Polsce nie ma oszczędności emerytalnych, jest tylko zachłanne i wszechwładne państwo, które co chwilę zmienia reguły gry i gdy tylko jedną ręką coś da, to drugą zaraz odbiera. Państwo, które jednocześnie zabiera miliardy już zgromadzonych oszczędności i zachęca do długoterminowego oszczędzania. Czy czujecie się zachęceni?

Sens IKE i IKZE

Do niedawna sądziłem, że IKE i IKZE to w pełni prywatne środki, które będą do mojej dyspozycji. Teraz nie jestem już taki pewien. A że pamiętam, że taką samą „erozję pewności” przeżyłem w stosunku do OFE, to mój entuzjazm do oszczędzania na IKE i IKZE właśnie znacząco zmalał. Perspektywa wymieszania środków publicznych z moimi prywatnymi oszczędnościami emerytalnymi budzi mój niepokój.

PiS funduje nam kryzys zaufania do II i III filara. (Bądźmy fair: nie oni zaczęli, ale oni kończą). Jeśli faktycznie rząd skasuje OFE i zmieni reguły IKE i IKZE w trakcie gry, to czy ktoś z głową na karku będzie jeszcze chciał wykorzystywać instrumenty oszczędzania mające jakikolwiek związek z państwem? Po co mam odkładać do IKE, IKZE czy innych funduszy kapitałowych, jeśli nie będę miał pewności, że środki tam zgromadzone są jednoznacznie moje własne i prywatne? Kto mi zagwarantuje, że za 10-20 lat znowu ktoś mi tych pieniędzy nie zabierze? Kto zagwarantuje, że nie zostanie zablokowana wypłata takich funduszy zgodnie z moimi potrzebami? Że nie znajdą się jacyś politycy czy partia, którzy stwierdzą, że to są środki publiczne i w związku z tym można je „przesunąć” w jakieś milsze dla budżetu miejsce?

Z tego samego powodu nie czuję entuzjazmu względem proponowanych nowych programów oszczędzania na emeryturę, choć hasło budowy kapitału Polaków brzmi zacnie. Jeśli środki te będą tak samo publiczne jak dotychczas OFE, to istnieje ryzyko, że państwo prędzej czy później położy na nich rękę.

Pilnuj swoich pieniędzy (ale nie uciekaj na oślep)

Ta historia utwierdza mnie w przekonaniu, że jedyna sensowną emeryturą jest emerytura prywatna. Jedyną gwarancją dorobienia się sensownej emerytury jest odkładanie i inwestowanie pieniędzy we własnym zakresie. Nowością jest dla mnie nieufność względem prywatnego oszczędzania w formach promowanych przez państwo (IKE, IKZE). W efekcie zaczynam się zastanawiać, jak zminimalizować składki emerytalne wpłacane do publicznej studni bez dna, i w ten sposób ochronić je przed zachłannością fiskusa.

Pamiętajmy jednak, że na razie nie znamy niemal żadnych szczegółów. Wiemy jedynie, że zrobiło się niepewnie i że wicepremier Morawiecki przedstawił prezentację pełną nieścisłości i ogólników. Zanim zaczniemy panikować, trzeba poczekać na szczegóły. Być może w bardziej dopracowanej wersji planu rządowego zobaczymy, że IKE i IKZE nikt nie ruszy, a nasze podejrzenia to tylko efekt zbędnego pośpiechu w pisaniu nowego programu. Jeśli tak się stanie, to pozostanie niepokój, ale nie będzie to powód do gwałtownej ucieczki z okrętu, który wciąż jest w pełni sprawny i pomaga nam dotrzeć do naszego celu. W razie potrzeby ewakuuję się z IKE i IKZE i przeniosę inwestycje emerytalne gdzie indziej (np. do obiecywanych REIT-ów, jeśli faktycznie powstaną). Tym niemniej nie zamierzam wykonywać żadnych gwałtownych ruchów i nie zamierzam obcinać comiesięcznych wpłat na te rachunki. Zobaczmy, na czym ma polegać nowy program w konkretach – wtedy będzie czas na decyzje w sprawie IKE i IKZE.

Morałem powinno być dla nas to, że żadne rozwiązanie nie jest na zawsze. Nawet to, do którego się przyzwyczailiśmy. Każde rozwiązanie można polepszyć – tak się stało z IKZE, kiedy wprowadzono ryczałtowy podatek od wypłaty zamiast odsuniętego w czasie pełnego podatku dochodowego. Każde dobre rozwiązanie można również zepsuć i sprawić, że przestanie spełniać swoje zadania – tak się stało z OFE. Trzeba po prostu zwracać uwagę na zmiany reguł gry, pilnować swoich pieniędzy i wykorzystywać nadarzające się okazje – albo czytać artykuły kogoś, kto Wam w tym pomoże.  Będę monitorował sprawę i informował Was o tym, co wyniknie z dalszych prac nad projektem.

Złote myśli:

  • Wśród propozycji rządu jest kilka dobrych pomysłów nie dotyczących emerytur: obniżenie podatku Belki od inwestycji trzymanych ponad rok do 10%; wprowadzenie polskich funduszy nieruchomości (REIT-ów); i zwolnione z podatku Belki obligacje infrastrukturalne.
  • 75% środków z OFE ma być przeniesionych do IKE. W ramach IKE ma być wprowadzony obowiązek wykupu za co najmniej 75% środków z IKE emerytury okresowej lub dożywotniej z możliwością 25% wypłaty jednorazowej. 25% środków z OFE ma być „przeniesionych do Funduszu Reformy Demograficznej”.
  • Z “nowego OFE” (przeniesionego do IKE) zniknąłby „suwak”, tzn. pieniądze miałyby znowu być wypłacane poza ZUS-em. To oraz 25% wypłaty jednorazowej stanowiłoby korzyść w porównaniu z dotychczasowymi regułami OFE. Ryzykiem byłaby niepewność, czy nowe rozwiązanie nie zostanie znowu zmienione za kilka lat.
  • Niejasny byłby charakter prywatnego IKE po połączeniu z publicznymi środkami z OFE. Czy byłoby to wciąż konto prywatne? Obawy mógłby budzić los prywatnych środków zgromadzonych w IKE. Jednocześnie oszczędzający na IKE straciliby możliwość jednorazowej wypłaty środków, przez co dla wielu oszczędzających w tej formie IKE straciłoby sens.
  • Jeśli 25% środków z OFE zostałoby zapisanych na subkontach w ZUS, to zmiana ta nie różniłaby się od tej sprzed 2 lat. Jednak zabranie tych środków bez rekompensaty oznaczałoby konfiskatę części kapitału emerytalnego i w konsekwencji obniżenie przeszłych emerytur.
  • Kolejna „reforma” OFE prowadzi do kryzysu zaufania względem programów oszczędzania na emeryturę. Środki w OFE są publiczne i państwo może nimi swobodnie dysponować. W związku z tym istnieje ryzyko kolejnej kolejnego okrojenia środków w “nowym OFE” oraz kolejnej zmiany reguł wypłat – tak naprawdę nie wiemy, jakie prawo będzie obowiązywać za kilka-kilkanaście lat.
  • Przed podjęciem jakichkolwiek decyzji warto poczekać na szczegóły proponowanych rozwiązań.

Łatwiej i szybciej buduj prywatną emeryturę

Zapisując się na newsletter otrzymasz 10 darmowych kalkulatorów i jako pierwszy dostaniesz informacje o najnowszych artykułach. Korzystaj z podpowiedzi sprawdzonych rozwiązań, dzięki którym podejmiesz decyzję i zaczniesz budować prywatną emeryturę. Wpisz swoje imię i adres e-mail, a potem kliknij na poniższy przycisk:

Przeczytaj także:

Podziel się tym artykułem ze znajomymi! W tym celu kliknij w ikonkę po lewej stronie. Jeśli artykuł był dla Ciebie wartościowy, to bardzo proszę, abyś zostawił komentarz. A jeśli chcesz łatwiej oszczędzać czas i pieniądze, zajrzyj na stronę "Polecam".