Gra o Emeryturę

Oszczędzaj i inwestuj, aby osiągnąć prywatną emeryturę

Brexit – co dla nas oznacza?

Już niedługo będziemy znali decyzję brytyjskich wyborców w kwestii pozostania w Unii Europejskiej lub opuszczenia jej. W krótkim terminie z pewnością możemy się spodziewać dużej zmienności na rynkach finansowych. Czego jeszcze możemy się spodziewać i co ta decyzja będzie dla nas oznaczać?

Ogranicz spekulacje

Zanim przejdziemy do szczegółów, przyjmijmy właściwą perspektywę. Oszczędzanie na emeryturę jest z natury długoterminowe i nie powinno opierać się na spekulacji. Nie wiem, która opcja wygra w brytyjskim referendum i nie zamierzam w związku z tym podejmować żadnych kroków w zakresie inwestycji. Moim zdaniem nie ma sensu próbować odgadnąć, jak zagłosują Brytyjczycy – to byłby hazard. Jeśli ktoś ma ochotę postawić na taką czy inną opcję, powinien to zrobić ryzykując tylko te pieniądze, które gotowy jest stracić w całości. Stanowczo nie jest dobrym pomysłem pozostawianie otwartej pozycji na kontraktach – zbyt duże jest ryzyko, że rynek otworzy się jakąś szaloną luką cenową, która może wygenerować ogromne straty. Lepiej przeczekać do poniedziałku, poznać reakcje rynków na wyniki, a do tego czasu zrobić sobie przerwę od wykresów giełdowych.

Krótkoterminowy wpływ na rynki finansowe

Jeśli zwyciężą zwolennicy pozostania w Unii, aktywa postrzegane jako ryzykowne (akcje na całym świecie, waluty i obligacje krajów rozwijających się takich jak Polska) mogą zyskać na wartości wraz z funtem brytyjskim. Trudno powiedzieć, jak długo potrwa chwila euforii: może raptem kilka dni.

Jeśli zaś brytyjscy wyborcy postanowią opuścić Unię, to na rynkach zapanuje coś, czego inwestorzy najbardziej nie lubią: niepewność. Aktywa ryzykowne (do których w tym wypadku dołączy źródło niepewności – funt brytyjski) staną się tańsze, a zyskają aktywa typu „bezpieczna przystań”: dolar amerykański, jen japoński, frank szwajcarski, złoto, obligacje amerykańskie i niemieckie, paradoksalnie prawdopodobnie także obligacje brytyjskie.

Efekty w długim terminie

W długim terminie ocena efektów brytyjskiego referendum jest dużo bardziej złożona. Jeśli Wielka Brytania postanowi opuścić Unię, to nie nastąpi to od razu. Zgodnie z traktatem lizbońskim następuje to nie później niż po dwóch latach. Nie można ot tak w ciągu jednego dnia rozmontować całej sieci prawnych i instytucjonalnych powiązań. Czekać nas będzie dużo żmudnych negocjacji i wiele niepewności.

Jeśli natomiast Wielka Brytania pozostanie w Unii, to nie spodziewam się długotrwałej euforii. Nie znikną przecież żadne problemy Unii. Rządy będą wciąż nadmiernie zadłużone. Banki na południu Europy wciąż będą miały alarmująco dużo złych kredytów (non-performing loans). Bezrobocie wśród młodych będzie wciąż na przerażająco wysokim poziomie. Grecja wciąż będzie niewypłacalna. Banki centralne wciąż będą pompować pusty pieniądz w ryzykowne aktywa, nie rozwiązując w ten sposób żadnego problemu, ale pomagając bogatym, aby stali się jeszcze bogatsi.

Który wynik jest dla nas korzystny?

Poza swobodnym przepływem osób, usług, towarów i kapitału, dla nas w Polsce Unia Europejska ma wymiar geopolityczny. Unia daje nam dodatkowe poczucie wspólnego głosu względem nieobliczalnego sąsiada – Rosji. Do tego niezwykle przydaje się wspólne stanowisko dyplomacji krajów unijnych. Silna Unia Europejska jest w polskim interesie. Unia jest silniejsza z Wielką Brytanią i dlatego jej pozostanie w Unii jest dla nas korzystniejsze.

Deficyt demokracji

Tym niemniej trudno nie odnieść się ze zrozumieniem do niektórych argumentów przeciwników Unii. Unia to biurokratyczny moloch, co do którego trudno odczuwać wielkie emocje, który kształtuje treść prawa krajowego poprzez instytucje, którym brakuje legitymacji demokratycznej.

Dla przykładu przypomnijmy sobie, w jaki sposób przyjmowano traktat lizboński. Traktat został początkowo odrzucony w referendum w Irlandii. Irlandczycy dowiedzieli się wtedy, że ich zdanie się nie liczy, i zostali poproszeni o to, aby zagłosowali jeszcze raz, tym razem „prawidłowo”.

Przypomnijmy sobie także, w jaki sposób instytucje Unii potraktowały bankrutującą Grecję. Gdy bankructwo Grecji zagrażało upadłością niemieckim bankom, solidarność europejska pozwoliła na wykupienie greckich obligacji z ich bilansów. Gdy już banki z Europy pozbyły się greckich papierów. narzucono Grecji politykę zaciskania pasa, nie zważając na koszty społeczne i wolę greckich wyborców. W lipcu 2015 roku odbyło się nawet referendum, w którym Grecy opowiedzieli się przeciwko polityce cięć budżetowych w zamian za finansowanie. Jednak technokraci „trojki” (przedstawicieli Komisji Europejskiej, Europejskiego Banku Centralnego i Międzynarodowego Funduszu Walutowego) byli nieugięci i w efekcie zmuszono do kapitulacji demokratycznie wybrany parlament Grecji.

O tym wszystkim decydowali unijni biurokraci i politycy na mniej lub bardziej niejawnych „szczytach”, a narody Unii Europejskiej stawały przed faktem dokonanym. Nikt nie pytał o zdanie obywateli. Wyborcy widzą to i wyciągają wnioski.

Komu powinniśmy kibicować?

Zdarzyło mi się kiedyś napisać pracę magisterską pt. „Suwerenność państwa w kontekście integracji europejskiej”. Jej konkluzją było to, że narody w Unii pozostają suwerenami, choć delegują niektóre kompetencje państwa organizacji międzynarodowej – Unii. Jeśli zapragną kiedyś opuścić Unię, to zrobią to. Gdy to pisałem, do opuszczenia Unii potrzebna była zgoda pozostałych państw-stron traktatów unijnych (zgodnie z konwencją wiedeńską o prawie traktatów). Dzisiaj mamy traktat lizboński, w którym opisana jest procedura wyjścia – po dwóch latach traktaty przestają wiązać państwo wychodzące z Unii.

Moim zdaniem nie powinniśmy kibicować żadnej ze stron. Nie wypada nam sugerować, jak powinni zagłosować Brytyjczycy, jeśli nie chcemy, aby kiedyś to nam sugerowano z zewnątrz, jak głosować. Jeśli uważamy, że Unia Europejska powinna hołdować ideałom demokratycznym, to powinniśmy zaakceptować suwerenną decyzję Brytyjczyków. Ich decyzja może mieć dla nas doniosłe konsekwencje. Tym niemniej poradzimy sobie z takim czy innym wyborem. Co najwyżej przez jakiś czas nie będziemy pewni, czego się spodziewać.

Złote myśli:

  • W krótkim okresie możliwa jest duża zmienność cen w związku z wynikiem brytyjskiego referendum o członkostwie w Unii. Najlepiej nie spekulować co do wyniku głosowania i poczekać spokojnie poza rynkiem do poniedziałku
  • Silna Unia Europejska jest w polskim interesie. Unia jest silniejsza z Wielką Brytanią i dlatego jej pozostanie w Unii jest dla nas korzystniejsze.
  • Jednak nie wypada nam sugerować, jak powinni zagłosować Brytyjczycy. Unia i tak już cierpi na deficyt demokracji. Brytyjczycy podejmą suwerenną decyzję, a my się do niej dostosujemy.

Łatwiej i szybciej buduj prywatną emeryturę

Zapisując się na newsletter otrzymasz 10 darmowych kalkulatorów i jako pierwszy dostaniesz informacje o najnowszych artykułach. Korzystaj z podpowiedzi sprawdzonych rozwiązań, dzięki którym podejmiesz decyzję i zaczniesz budować prywatną emeryturę. Wpisz swoje imię i adres e-mail, a potem kliknij na poniższy przycisk:

Przeczytaj także:

Podziel się tym artykułem ze znajomymi! W tym celu kliknij w ikonkę po lewej stronie. Jeśli artykuł był dla Ciebie wartościowy, to bardzo proszę, abyś zostawił komentarz. A jeśli chcesz łatwiej oszczędzać czas i pieniądze, zajrzyj na stronę "Polecam".

2 Komentarze

  1. I stało się, Brexit stał się faktem, już jest szaleństwo na giełdzie walutowej. Szaleje frank – jednym słowem niewesoło.
    Zobaczymy co będzie w niedalekiej perspektywie.
    Pozyviom uvidim
    Pozdro
    Ed OL

  2. Póki co najlepiej nie robić nic, czego nie robilibyśmy wczoraj i przedwczoraj. W szczególności kupowanie akcji po gwałtownych spadkach byłoby ryzykowne. Może wystrzelą w poniedziałek w górę, ale nie ma powodu, dla których spadki nie miałyby być kontynuowane. Każdy kryzys kiedyś się kończy, ale nie kończy się w ciągu kilkunastu godzin. “Łapanie spadających noży” może się skończyć co najmniej skaleczeniem…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie będzie opublikowany.